Koty brytyjskie
   British Shorthair

      hodowla

     Agilis Cattus*Pl


Na tej stronie postaram się przybliżyć Państwu troszkę koci świat. Koty na ogół przeciwstawia się psom jako zwierzęta samowystarczalne, aspołeczne, niechętne do jakiejkolwiek współpracy i z gruntu interesowne i fałszywe. Nie będę udawała, że nie było czasu, kiedy też tak myślałam. Wydawało mi sie wręcz, że zestawienie ja + kot to raczej nie jest dobre połączenie, wręcz niemożliwe, a już na pewno nie na długo.

Rzeczywistość, jak w wielu innych sprawach, skorygowała, jeśli nie absolutnie wszystkie, to zdecydowaną większość tych opinii. Właściwie jedyne, co mi pozostało z tamtego okresu, to świadomość że kot ma inną psychikę niż pies. To jedyne "wierzenie" jakiemu nadal jestem wierna, cała reszta nadaje się natomiast "między bajki", żeby nie wymienić tutaj bardziej prozaicznego miejsca. Kot na pewno nie jest takim łatwym towarzyszem jak pies, ale jaką to daje satysfację gdy odkryjemy, że to nasze kroki rozpoznaje i siedzi pod drzwiami by być tym pierwszym kto nas przywita. Bo jako prawdziwy piecuch, w przeciwieństwie do psa nie dla każdego przerwie swoją drzemkę i wylegiwanie, żeby to zrobić...

Kotka brytyjska GIC Borgia Agilis Cattus*PL

   O KOTACH JAK JE WIDZIMY

Koty mają dwoistą naturę. W domu są pluszowymi, miękkimi, mruczącymi przytulankami; gdy znajdą się poza nim, zamieniają się w koci odpowiednik Terminatora - potrafią wytropić, osaczyć i zabić swoją ofiarę z doskonałą zręcznością. Oczywiście są wyjątki. Niektóre koty nie złapałyby myszy nawet gdyby ta siedziała im przed nosem, ale takie przypadki trafiają się niezmiernie rzadko.

Zmysłem, który pobudza kota do polowania jest wzrok. Jeśli zobaczą coś poruszającego się bardzo szybko, będą to odruchowo ścigać, nawet jeśli nie zdążą zarejestrować, co to właściwie jest. (Wiedzą o tym wszyscy, którym zdarzyło się chodzić boso po domu, bądź wystawić bosą stopę spod kołdry - poruszające się palce "upolowane" zostają szybko i sprawnie, mimo iż kot z pewnością nie ma wątpliwości, że nie jest to mysz.)

Gdy kot spostrzeże coś, co warte jest upolowania, całe jego ciało postawione jest w stan gotowości, źrenice rozszerzają się, a uszy i wąsy kierowane są do przodu, skoncentrowane na ofierze. Kot następnie rozpłaszcza się, i szuka miejsca, za którym mógłby się ukryć, i które równocześnie byłoby dobrym miejscem do rozpoczęcia ataku. Zdumiewająca jest cierpliwość, z jaką kot potrafi czekać w ukryciu na dogodny moment. Instynkt polowania jest u kota tak silny, że nawet nasi domowi pupile próbują upolować coś gdy mają ku temu okazję, mimo że trudno powiedzieć aby robiły to z głodu. Wielu właścicieli kotów zetknęło się z przypadkami "obdarowywania" ich przez koty upolowaną zdobyczą. Być może przyczyną tego jest fakt, że kot bardzo szybko orientuje się, jak beznadziejnymi jesteśmy łowcami, i po prostu nie chce, abyśmy chodzili głodni....

Takie zachowanie jest jednak przeciwne do typowego, które świadczy o tym, że człowiek jest przez kota traktowany jako rodzic. Ponieważ człowiek dostarcza kotu wszystkiego, czego normalnie dostarcza mu matka, zapewnia pożywienie, zabawę, ciepło i pełne miłości oddanie, nasi milusińscy nigdy naprawdę nie muszą "stawać na własnych nogach", w związku z czym pozostają zawsze niedojrzałe, w każdym razie jeśli chodzi o ich zachowanie.

Nasz kot okaże nam "kocięce zachowania" na wiele różnych sposobów. Jednym z nich będzie wysoko podniesiony ogon przy powitaniu - jest to postawa, którą kociak przybiera podchodząc do matki. Oznacza to zadowolenie, a podniesiony ogon umożliwia matce wylizanie podbrzusza - coś, co na pewno byśmy zrobili z naszymi kocimi dziećmi, gdybyśmy byli kocimi mamami. Gdy głaszczemy naszego kota, bardzo często będzie wbijał pazurki w nasze kolana. Jest to zachowany z wczesnego dzieciństwa odruch mający pobudzać wydzielanie mleka podczas karmienia - małe kotki "udeptują" tak brzuch matki w trakcie ssania. Zachowaniu temu często towarzyszy mruczenie.

Takie zachowania są być może przyczyną, dla których tak kochamy koty; któż bowiem nie lubi, gdy okazuje mu się uwielbienie, i to w tak przemiły, mięciutki i mruczący sposób?

    Opracowanie: Dorota Szadurska

    Bibliografia: Claire Horton Bussey, David Godfrey "Cat Owner's Survival Manual"
                    F. M. Rowley "British Shorthair Cat"

Powrót


   JAK KOT WIDZI NAS

My, ludzie, polegamy głównie na zmysłach wzroku i słuchu. Gdy wchodzimy do pokoju, rozglądamy się, i zwracamy uwagę na przedmioty, które mają dla nas znaczenie, bądź które mogłyby w jakis sposób mieć na nas wpływ. Wzrok jest głównym narzędziem naszej oceny sytuacji. Dopóki w pokoju nie ma naprawdę silnego, przjemnego bądź nie, zapachu, na wonie w ogóle nie zwrócimy uwagi.

Aby choć trochę przyblizyć sobie kocią perspektywę, musimy cofnąć się nieco w czasie, do okresu, w którym my sami mieliśmy ograniczone możliwości postrzegania otoczenia. Kot będzie miał ogląd świata podobny do raczkującego dziecka. My widzimy wszystko z dość dużej wysokosci. Dla kota przedmioty np, na stole, badź na innych wyżej położonych miejscach, są poza zasięgiem wzroku. Przypomnijmy sobie, jak to strasznie było ciągle zadzierać głowę, kiedy słyszeliśmy jakieś dźwięki np. na stole, stuk talerzy, rozlewanie herbaty, a my nic nie widzieliśmy. Pierwsza różnica pomiędzy kotem a dzieckiem polega na tym, że kot potrafi uzupełnić mnóstwo informacji używając węchu i słuchu. Druga natomiast, to jego umiejętność przeniesienia się wyżej, tak aby zobaczyć i zrozumieć więcej. Dzieci właściwie też posiadają tę umiejętność - wdrapują się na nasze kolana samodzielnie, bądź wyciągają ręce, żeby znaleźć się wyżej :) Ale zawsze potrzebują do tego naszej pomocy, koty radzą sobie same :) To, między innymi, dlatego koty tak lubią się wspinać. Naukowcy przypuszczają, że koty widzą świat w odcieniach niebiesko-zielono-szarych, pozbawione są więc widzenia barwnego takiego, jakim my dysponujemy, ale za to ich wzrok wyczulony jest na najmniejszy nawet ruch.

Zmysłem, który niesie chyba najwięcej informacji, i który najbardziej może uspokoić bądź zdenerwować kota, jest węch. W opisach i książkach na ogół nie poświęca mu się zbyt wiele uwagi, ja myślę jednak, że to błąd. Wystarczy popatrzeć, jak dużo czasu kot poswięca na obwąchanie wszystkiego, co przynosimy do domu, na obwachąnie nas samych. Potrafi na nas naprychać, gdy wniesiemy do domu zapach psa, albo jeszcze gorzej, kota koleżanki. Nie widzą przecież źródła tego zapachu. Widzą nas. Nie są ślepe, widzą że my to my, ale inny zapach sprawia, że nam już nie ufają. Podobnie więc, jak my budujemy świat naszymi oczami, tak koty budują coś w rodzaju zapachowego wzorca swojego domu. Gest, który tak lubimy, ocieranie głową i policzkami, to swiste "naznaczanie" nas kocim zapachem, mające na celu oznaczenie nas jako członków stada.

Chociaż więc dla nas świat zapachów to ten mało istotny, pamiętajmy, że dla kota węch jest jednym z podstawowych źródeł informacji o otaczającym go swiecie.

    Opracowanie: Dorota Szadurska

Powrót



   STRUKTURA SPOŁECZNA KOCIEGO ŚWIATA

Koty niesłusznie uważa się za zwierzęta wyniosłe i mające za nic ludzkie towarzystwo. Nie jest to prawda. Historia wsólnego życia kota z człowiekiem jest znacznie krótsza niż nasza przygoda z psem, koty nie są więc może uzależnione od nas tak jak psy. Poza tym, kot nie żyje w stadzie jako takim, nie ma więc potrzeby współpracy i podprządkowania się za wszelką cenę, żeby tylko nie zostać wykluczonym. Kocie społeczności to bardziej kolonie, w których też oczywiście obowiązuje hierarchia, ale nie ma tak ścisłych zależności jak w stadzie np. wilków lub likaonów. Wyjątek stanowią lwy, które są jedynymi naprawdę stadnymi kotami, a struktura ich społeczności podobna jest do psiej. Nie jest jednak prawdą, że koty to samotnicy i nie lubią towarzystwa. Wielkść kocich kolonii uzależniona jest od ilości dostępnego pożywienia, a współpraca pomiędzy kotkami, pomagającymi sobie nawzajem w pielęgnacji kociąt przeczy teoriom, jakoby koty nie miały żadnych odruchów społecznych. Podobnie i my jako towarzysze kociego życia nie jesteśmy im obojętni. Ktokolwiek miał do czynienia z dobrze ułożonym, zadbanym kotem, wie, jak silne więzy mogą łączyć go z człowiekiem. Koty są czułymi, wesołymi, pełnymi uroku i wdzięku towarzyszami. Prawdą jest jednak, że jeśli kot nie jest przyzwyczajonym odpowiednio wcześnie do ludzi, świetnie sobie radzi pędząc spokojne życie z dala od ludzkiego towarzystwa. Być może dlatego uważamy, że nie jesteśmy kotom potrzebni, bo trudno nam się pogodzić z faktem, że koty, inaczej niż psy, potrafią dać sobie bez nas radę.

Żeby w pełni poznać koci ród, trzeba najpierw zrozumieć podstawowe zasady, jakimi rządzi się jego struktura społeczna. Zacznijmy od kota jako jednostki. Każdy kot rozróżnia cztery podstawowe obszary. Zrozumienie ich istoty nie powinno być dla nas trudne, jako że człowiek dzieli swój świat w podobny sposób.

Pierwsza, najbardziej ograniczona przestrzeń to strefa prywatności. Jest ona zastrzeżona dla najbliższych. To przestrzeń najściślejszej bliskości, którą ma również każdy z nas. Doskonale znamy to uczucie, kiedy ktoś siada zbyt blisko nas, albo w rozmowie za bardzo zbliża do nas twarz, dotyka nas lub w inny sposób wkracza w naszą prywatną przestrzeń - odbieramy to jako niestosowność, najczęściej budzi się w nas złość czy nawet agresja. Grzecznie ją ukrywamy, i pod byle pretekstem szybko kończymy rozmowę, a najczęściej i znajomość :) Kot reaguje podobnie. Chętnie siądzie nam na kolanach, ale nie usiedzi nawet przez chwilę na kolanach obcej osoby. Pozwoli się wylizywać swojemu kompanowi, gdyby jednak w jego domu pojawił się obcy kot, zostanie szybko przepędzony, a w najlepszym wypadku rezydent da mu do zrozumienia, że na pewno pomylił domy :) Trzeba o tym pamiętać szczególnie wtedy, gdy wprowadzamy do domu kolejnego kota. Nie oczekujmy natychmiastowej przyjaźni, i przygotujmy się na naprawdę długi okres adaptacji i przyzwyczajania się kotów do siebie. Niekiedy, choć dzieje się to rzadko, rezydent nigdy nie zaprzyjaźni się z nowym domownikiem, i to też powinniśmy zrozumieć - jak sobie pomyślę, że miałabym być skazana na życie z niektórymi, codzienne i bezwarunkowe.... Niekoniecznie... Takie skrajne postawy to na szczęście wyjątki, najczęściej prędzej czy później między kotami rodzi się zażyłość. Cierpliwość jest najważniejsza, u jednej z moich znajomych proces ten trwał 2 miesiące. W tej chwili koty są wielkimi przyjaciółmi, ale na początku...

Następna strefa to strefa oddziaływań społecznych. Jest ona przeznaczona dla dalszych znajomych. Kot wejdzie z nimi w bliższy kontakt albo będzie trzymał ich na dystans. Nie każdemu pozwoli się dotykać, ale nie będzie już reagować zdecydowanie negatywnie bądź agresywnie. W obrębie tej strefy kot pozwala gościom usiąść obok siebie na kanapie, ale raczej nie pozwoli wziąć się na ręce.

Kolejna strefa to teren domowy. Stanowi ona koci odpowiednik domu z ogrodem. Kot uważa się za jej wyłącznego właściciela. Będzie z niej przeganiał wszystkich intruzów, obchodząc swoje włości i traktując je jako teren prywatny. Wielkość tej strefy zależy od liczebności kotów i dostępności pożywienia w okolicy. Koty są w stanie tolerować bezpośrednie sąsiedztwo innych przedstawicieli gatunku pod warunkiem, że mają pod dostatkiem pożywienia. Im mniej jedzenia, tym zajadlej walczą o większe terytorium łowieckie, od którego zależy ich egzystencja. Pod tym względem też chyba niewiele różnią się od nas...

Ostatnia, największa strefa to okoliczne tereny. To dobrze znana przestrzeń, dzielona jednak z innymi kotami. Jak nam nie przeszkadza sąsiad siedzący w swoim ogródku, tak kot nie ma nic przeciwko innym kotom zajmującym swoje rewiry. Swojego terytorium strzegą wspólnie. Znają się między sobą, nie wchodzą sobie nawzajem w drogę, nie tolerują jednak wałęsających się w pobliżu obcych kotów.

Większość kotów żyje osobno, zajmując własne dość rozległe terytorium. Jeśli jednak jedzenia jest pod dostatkiem, koty potrafią schodzić się w grupy. W większej grupie tworzą strukturę społeczną - często dość skomplikowaną, coś w rodzaju kolonii. Kolonie mają najczęściej strukturę matriarchalną, tzn. reguły jej życia wyznaczają wspierające się, współpracjące ze sobą kotki. Wspólpraca polega najczęściej na wspólnej opiece nad młodymi, czay wspólnej obronie terytorium. Niektórzy badacze uważają, że taki model zachowań mógł wytworzyć się właśnie na etapie udomawiania kota - przebywanie w pobliżu skupisk ludzkich zapewniało pożywienie dla więcej niż jednego kota, i takie wzorce zachowań, jakie obserwujemy w koloniach kocich, mogły rozwinąć się właśnie jako efekt przebywania blisko człowieka. Rozmiary kolonii wyznaczają właśnie zasoby pokarmu na danym terenie. Jeśli jedzenia jest pod dostatkiem, kolonie są dość duże, jeśli jedzenie jest mniej dostępne, kocie społeczności są mniejsze. W warunkach, gdy pożywienia jestniewiele, i jest bardzo rozproszone, nie obserwuje się współpracy między kotami, i tylko w takich warunkach możemy mówić o naprawdę samotnie żyjących kotach.



    Opracowanie: Dorota Szadurska

    Źródło: Brian Kilcommons, Sarah Wilson "Mój kot i ja"
                Sharon L. Crowell-Davis*, Terry M. Curtis, Rebecca J. Knowles "Social organization in the cat - a modern understanding"

Powrót




   MOWA KOCIEGO CIAŁA

Koty porozumiewają się między sobą za pomocą ułożenia ciała, ruchów, dźwięków i zapachów. Ich język jest uniwersalny. Grecki kot bez najmniejszych kłopotów zrozumie kota z Kanady. Najwyraźniej koty nie mówią z obcym akcentem...

Zgrabny, zwinny, muskularny, gibki, sprawny - zdrowego kota można opisać na różne sposoby. Ciało kota jest bardzo wymowne. Jest on mistrzem zwięzłości. Kiedy odwraca się do nas tyłem, jego nastawienie jest jednoznaczne. Nie teraz, nie tu, nie z tobą. Uwaga: i my, ludzie, możemy zrobić z tego użytek! Ostentacyjne odwrócenie się tyłem, gdy kot doprasza się o nienależną porcję jedzenia, albo gdy z jakichś powodów nie zasługuje na naszą uwagę, to dla kota doskonale czytelny sygnał, wymowniejszy niż krzyki czy inne nasze nerwowe zachowania, które mogą kota jedynie chwilowo przestraszyć i pozbawić sporej dozy zaufania do naszej osoby. Kiedy kot rozkłada się u naszych stóp, oznacza to, że czuje się odprężony i ma do nas zaufanie. Kiedy przewraca się na grzbiet, może w ten sposób wyrażać odprężenie, zaufanie albo chęć przystąpienia do zabawy. UWAGA! Nie jest to jednak jednoznaczne. Przewracanie się na grzbiet może być również reakcją obronną. Nawet spokojny kot może podrapać albo ugryźć, jeśli pogłaszcze się go po brzuchu. U wielu kotów jest to reakcja instynktowna. Tak naprawdę niewiele kotów bez żadnego protestu toleruj głaskanie i drapanie po brzuchu - nawet największe pieszczochy zdradzają w tej materii ambiwalentne uczucia, najpierw wydają się zadowolone, a po chwili, jakby w panice, że na coś takiego pozwoliły, szybko obwieszczają na swój sposób, że koniec zabawy.

Przestraszony kot stroszy sierść, sczególnie widoczne jest to na grzbiecie i ogonie, który wygląda wtedy naprawdę imponująco, jak szczotka do butelek. W zasadzie każdy kot, który usiłuje sprawiać wrażenie większego wyginając grzbiet w pałąk i jeżąc sierść, zdradza takim zachowaniem postawę defensywną. Najczęściej ustawia się przy tym boiem do agresora, dzięki czemu prezentuje mu się w całej okazałości. Na takiego kota trzeba uważać - kotyunikają jak ognia bezpośredniej konfrontacji, ale przestraszony kot przyparty do muru będzie walczył.

Oczywiście nic w życiu nie przekłąda się zupełnie prosto i czarno-biało, taką postawę "straszącą" można zaobserwować u kociąt w trakcie zabaw i zapasów. Wtedy wygląda to naprawdę komicznie!

Kiedy kot udaje mniejszego niż jest, przypada do ziemi, schyla głowę, kładzie uszy po sobie, ściąga wąsy, nie stroszy sierści i trzyma ogon blisko ciała albo zamiata nim podłogę, znaczy to, że się boi i nie chce zwracać na siebie uwagi. Jeśli uszy skierowane są przy tym płasko do tyłu, a źrenice szerokie i okrągłe (kot ma jak gdyby czarne oczy), lepiej takiego kota zostawić w spokoju. W razie potrzeby będzie się bronił do upadłego.

Kot, który przysiada spięty do skoku, wydając przy tym przeciągłe, głuche warczenie, trzymając ogon blisko ciała i machając nim na boki, wyraża swoją postawą agresję. Uszy ma postawione i skierowane do przodu, a wąsy nastroszone. Taki kot nie ma zamiaru ustąpić, lepiej z nim nie zadzierać.

Oczy są prawdziwym zwierciadłem duszy, zwłaszcza kociej. Koty nie nawykły do obłudy - jednym spojrzeniem dadzą ci do zrozumienia, co o tobie myślą. Kiedy kot patrzy na ciebie przez kilka sekund, po czym mruży oczy, a następnie się odwraca, oznacza to, że zdaje sobie sprawę z twojej obecności, ale nie zachęca cię do bliższego kontaktu. Jest to koci odpowiednik zdawkowego ukłonu wymienianego z kimś na ulicy. Nie jest raczej zachętą do dłuższej rozmowy, choć mieści się w granicach dobrego wychowania.

Przeciągłe, intensywne spojrzenie wiąże się zazwyczaj z groźbą. Bez względu na to, czy gapi się na nas ktoś obcy na ulicy, czy kot, wniosek jest jeden - należy się mieć na baczności. UWAGA! To znów nie jest tak zupełnie jednoznaczny objaw. Zaprzyjaźniony kot może jednak długo się w ciebie wpatrywać mając przy tym jak najlepsze intencje. Clara potrafi "ściągać" moją uwagę swoim wzrokiem, wpatrując się we mnie, a gdy pytam, o co chodzi, prawie zawsze w tym spojrzeniu był jakiś cel: a to prowadzi mnie do pustej miski, patrząc wymownie, że nie tak to przecież powinno wyglądać, albo jakoś inaczej daje mi do zrozumienia, o co jej chodziło. Należy zwracać uwagę na mowę całego ciała, jeśli chce się zrozumieć zamiary kota. Wiele mówią też kocie źrenice. Mocno rozszerzone świadczą o przerażeniu. Jeśli nie masz pewności, czy kot się boi, przypatrz się jego źrenicom. Szeroko otwarte oczy o rozszerzonych źrenicach oznaczają, że niebezpieczeństwo czai się tuż tuż. Źrenice kota przejawiającego agresję są wąskie, ściągnięte w szparki.

Uszy kota są znacznie bardziej ruchliwe niż uszy człowieka, nastawione na odbiór najcichszych dźwięków. Koty słyszą zdecydowanie lepiej niż ludzie, a dzięki widocznemu usytuowaniu i ruchliwości swych uszu używają ich do porozumiewania się między sobą. Niektóre koty mają nawet na czubkach uszu kępki sierści, którymi posługują się jak chorągiewkami, aby ich mowa stała się jeszcze bardziej czytelna.

Postawione uszy oznaczają ciekawość, zadowolenie, gotowość do zabawy albo odprężenie; przeważnie świadczą o pozytywnym nastawieniu kota. Wyjątkiem od tej reguły są koty agresywne, które wyrażają w ten sposób pewność siebie, a nie sympatię. Uszy położone po bokach głowy oznaczają strach, nieufność bądź gotowość do obrony - zależnie od charakteru kota i sytuacji. Jeśli kot jest zaniepokojony, należy ten sygnał uszanować i trzymać się z dala.

Uszy położone do tyłu są wyrazem paniki, agresji i pełnej gotowości bojowej - są odpowiednikiem czerwono jarzących się świateł alarmowych. Uwaga! W miarę możności należy się wycofać, w przeciwnym razie zaś ponieść wszelkie konsekwencje.

Ogon. Jeśli nauczysz się rozumieć mowę kociego ogona, zdobędziesz pokaźną wiedzę o zamiarach swojego kota. Ogon postawiony na sztorc oznacza pewność i zadowolenie z siebie. Koty trzymające ogon w ten sposób traktują wszystkich z góry.

Ogon najeżony jak szczotka do butelek oznacza strach. Nastroszony, sprawiający wrażenie większego, niż jest w istocie, jest wyrazem zarówno brawury, jak i przerażenia. Nie próbuj nigdy brać na ręce przestraszonego kota, bo obojgu wam nie wyjdzie to na dobre.

Wolne poruszenia ogonem oznaczają lekkie rozdrażnienie. Jego przyczyną może być wyrwanie kota ze snu albo głaskanie go w nieodpowiednim momencie. Wiele kotów lubi przebywać w pobliżu człowieka, nie życzy sobie jednak nieustannych pieszczot. Bądź wyczulony na powolne machanie ogonem - jest ono dostatecznie wymowne.

Szybkie machanie wyprężonym ogonem jest wyrazem radosnego powitania wracającego do domu właściciela; towarzyszą mu łaszenie się, mrauczenie i mruczenie.

Kiedy kot wpatruje się w ptaka za oknem albo zaczaja się na swoją zabawkę, koniuszek jego ogona drży. Im dłużej to trwa, tym szybsze stają się ruchy ogona, którym wreszcie kot zaczyna zamiatać ziemię z lewa na prawo, albo gwałtownie uderzać jego koniuszkiem o podłoże.

Gruczoły zapachowe. Kot znaczy zapachem swoje terytorium. Na szczęście tego rodzaju znaki są niewyczuwalne dla stosunkowo mało wrażliwego ludzkiego powonienia (nie dotyczy to spryskiwania moczem). Twój kot najprawdopodobniej codziennie znaczy cię swoim zapachem, choć ty nie zdajesz sobie z tego sprawy.

Gruczoły zapachowe kota są umiejscowione na pysku, brodzie i na czole. Dlatego też koty znaczą zapachem przedmioty ocierając się o nie pyskiem i głową. Kiedy kot plącze się między nogami, mruczy i łasi się, witając radośnie wracającego do domu właściciela, w rzeczywistości znaczy go swoim zapachem, żeby wszyscy mogli wywąchać: mój! ten człowiek jest mój i tylko mój! Właśnie dlatego koty witają nas w ten sposób po długiej nieobecności bądź wówczas, kiedy wchodzimy do pokoju albo z niego wychodzimy. Znaczenie właściciela zapachem towarzyszące wesołemu trącaniu pyszczkiem stanowi część codziennego porannego rytuału powitania. Ludzie to uwielbiają. Być może koty sądzą, że znaczymy je naszym zapachem podczas głaskania.

Drapanie jest kolejną metodą zostawiania śladów. Koty mają gruczoły zapachowe na opuszkach palców, więc przeciąganie łapami po przedmiotach jest skutecznym sposobem ich oznaczania. Dlatego też koty, którym usunięto pazury, mimo to zachowują instynkt drapania.

Ostatni sposób, znaczenie moczem, jest zarazem najłatwiejszy do wykrycia i najmniej przyjemny dla ludzi. Mało rzeczy na świecie cuchnie tak straszliwie, jak mocz dorosłego niewykastrowanego samca. Odór ten jest przy tym niewiarygodnie trwały. Choćbyś nie wiem jak gruntownie szorował newralgiczne miejsce, i tak duszący fetor dopadnie cię w gorący wilgotny dzień. Koty znaczą w ten sposób teren odwracając się tyłem do przedmiotu i spryskując go moczem. Drżący, sztywno wyprężony ogon trzymają wysoko w górze i przebierają tylnymi łapami. Ze szczególnym upodobaniem spryskują drzwi, przedmioty znajdujące się blisko okna (zwłaszcza jeśli przez okno można zobaczyć konkurentów, czyli obce koty) oraz wszystkie nowe sprzęty. N szcęście nie wszystkie kocury znaczą, a jeśli już nasz pupil zacznie zdradzać tego rodzaju zachowania, należy go po prostu wykastrować, co w przypadku zwierząt niehodowlanych należy czynić zarówno w stosunku do kocurów, jak i kotek. Tak na marginesie dodam, że niektóre kotki również uprawiają ten nieciekawy dla człowieka proceder, na co mamy dokładnie takie samo rozwiązanie jak w przypadku kocurów.

Mruczenie i udeptywanie. Mechanizm mruczenia jest dużo bardziej tajemniczy, niż nam się zdaje. Dotychczas uważano, że dźwięk ten powstaje na skutek drgania strun głosowych. Może tak, może nie; nikt nie dał na to jeszcze jednoznacznej odpowiedzi.

Powszechnie sądzi się, że kot mruczy, kiedy jest zadowolony. To prawda, ale nie tylko wtedy. Z mruczeniem jest jak z katarem - wszyscy mieliśmy z nim do czynienia, choć jego przyczyna wciąż pozostaje tajemnicą dla nauki. Być może nie jest ona istotna; zarówno koty, jak i ich właściciele doskonale wiedzą, jaki jest sens mruczenia. To chwile spędzone razem w doskonałej harmonii. To upewnianie się w ciemnościach, że najbliższy przyjaciel jest tuż obok. To pełne miłości trącanie łebkiem o zatroskane czoło właściciela. Bez względu na to, co ma wyrazić, jest świadectwem kociego błogostanu.

Udeptywanie jest pozostałością z pierwszych tygodni życia, kiedy kocię udeptuje sutki, żeby wycisnąć z nich mleko. Jest to wyraz szczególnego zadowolenia, któremu często towarzyszy mruczenie, a niekiedy ślinienie się. Ślinienie się jest odruchem warunkowym zachowanym z okresu karmienia przez matkę. Podobnie jak człowiekowi cieknie ślinka, kiedy poczuje zapach ulubionej potrawy, kot ślini się, kiedy wykonuje czynności związane z dawnym odruchem ssania. Niektóre kocięta, zwłaszcza zbyt wcześnie oddzielone od matki, próbują nawet ssać człowieka, inne zwierzęta albo po prostu koc. To, w zasadzie nieszkodliwe, choć niechlujne, zachowanie pomaga im się uspokoić. Próby odzwyczajenia zwierzęcia od tego nawyku potęgują tylko stres, który z kolei sprawia, że kociak zaczyna ssać jeszcze intensywniej, żeby się pocieszyć. Najlepiej zostawić go w spokoju.

Dźwięki. Koty wydaja dźwieki z najróżniejszych powodów, przy czym niektóre są bardziej hałaśliwe, inne mniej. Przedstawiciele ras orientalnych, na przykład syjamy i abisyńczyki, są niepoprawnymi gadułami.

TypoWym dźwiękiem wydawanym przez koty jest powitalne miauczenie - radosne, ciche pogruchiwanie, jakim każdy kot wita swojego właściciela, biegnąc truchtem do drzwi, kiedy ten wraca do domu. Taki dźwięk wyraża radość.

Długim rodzajem miauczenia jest miauczenie "ja w sprawie". Jest ono bardziej uporczywe, dłuższe i głośniejsze niż miauczenie powitalne. Większość kociarzy zna dobrze ten dźwięk, wydawany albo w porze posiłków, albo kiedy kot czeka pod drzwiami, względnie siedzi gdzieś zamknięty i chce się wydostać.

Najdłuższym dźwiękiem jest ni to wycie, ni to warczenie, mające oznaczać „nienawidzę cię"; koty miauczą w ten sposób, kiedy są przestraszone albo złe. Zwykle sygnał jest skierowany w stronę drugiego kota, który jest nieproszonym gościem, albo budzącego przerażenie psa. Jest to wysoki, przenikliwy, wydobywający się z głębi trzewi dźwięk, kojarzący się z rykiem syreny alarmowej. Nie sposób go z niczym pomylić. Clara wita nim Agnieszkę, jeśli wracamy z innego domu, w którym są koty, i Agnieszka za długo trzymała obcego kota na rękach. Po powrocie musi się przebrać, żeby Clara przestała na nią fukać i pozwoliła się dotknąć. Jest to powód, dla którego ja na ogół nie biorę obcych kotów na ręce, więc ze mną Clara wita się zawsze.

Jednym z bardziej uroczystych dźwięków wydawanych przez koty jest charakterystyczne mrauczenie. Wesołe, świergoczące „Hej! Fajnie, że jesteś!" jest ściśle zarezerwowane tylko dla najbliższych przyjaciół.

Krótki dźwięk „kh-kh-kh" wydają niektóre koty na widok nieosiągalnej zdobyczy. Ludzie nieczęsto mają z nim do czynienia, jeśli jednak za oknem wisi karmnik, a twój kot siada na parapecie i obserwuje ptaki nie mogąc ich złapać, być może uda ci się go usłyszeć. Kot będzie patrzył na ptaka jak zaczarowany, ruszając końcem ogona i nerwowo kłapiąc zębami. Udało mi się usłyszeć ten dźwie kilkakrotnie u Clary, za pierwszym razem w ogóle nie skojarzyłam go z kotem. Brzmi rzeczywiście niezwykle, i oznacz chyba całkowite oderwanie się od rzeczywistości, a może jest wyrazem rozpaczy, że zdobycz, która wydaje się tak blisko, jest w rzeczywistości nieosiagalna.

Źródło: Brian Kilcommons, Sarah Wilson "Mój kot i ja"

Powrót


   JAK OBCHODZIĆ SIĘ Z KOTEM

Najlepiej traktować kota z szacunkiem. Jeśli będziesz szanował swojego pupila, stosunki między wami ułożą się świetnie. Pisząc o szacunku, mam między innymi na myśli głaskanie kota wówczas, kiedy ma na to ochotę, i zostawianie go w spokoju, kiedy sobie tego życzy.

Kiedy dotykasz kota, staraj się obserwować, w jaki sposób zwierzę się do ciebie zwraca. Jeśli podsuwa głowę, pogłaszcz go po głowie. Jeśli odwraca się tyłem, przeciągnij ręką po ogonie. Dotykaj kota delikatnie. Przesuwaj dłoń zgodnie z kierunkiem włosa. Większość kotów nie znosi zbyt obcesowych pieszczot. Jeśli nie masz pewności, co należy zrobić, pozwól, żeby kot ci podpowiedział. Wyciągnij rękę do kota, ale go nie dotykaj. Jeśli nie rusza się z miejsca albo odchodzi, zostaw go w spokoju. Jeśli wyciąga pyszczek w twoją stronę i obwąchuje dłoń, pogłaszcz go po policzku albo między uszami. Jeśli przewraca się na grzbiet - uważaj! Niejeden kot zacznie się zabawiać w gryzienie i kopanie, kiedy podrapiesz go po brzuchu. Ponieważ kot tę rozrywkę uwielbia, zacznie się domagać, byś częściej bawił się z nim w ten sposób, a nie każdemu taka rozrywka odpowiada.

Wiele kotów nie cierpi ciągłego głaskania. Dlatego właśnie mruczą zadowolone przez minutę albo dwie, a następnie odwracają się i gryzą, najzupełniej niespodziewanie. Zwracaj uwagę na najmniejszą choćby zmianę ułożenia ciała kota. Wahnięcie ogonem, lekkie usztywnienie mięśni - wszystko to może być oznaką, że kot ma już dosyć. Głaszcz go krócej niż minutę, potem przerwij. Wiele kotów lubi długo siedzieć człowiekowi na kolanach, nie znosi jednak, kiedy głaskać je dłużej niż chwilę. Nie zawiedź swojego kota. Każdy związek, czy to ze zwierzęciem, czy z drugim człowiekiem, opiera się na zaufaniu. Jeśli je zawiedziesz, straty mogą się okazać niepowetowane.

Koty wychowane w atmosferze czułości i szacunku, nigdy nie drażnione ani nie szturchane, którym nie czyniono żadnej krzywdy ani przykrości, zwykle układają się ufnie w ramionach właściciela. Nie wiedzą, że człowiek może je zranić. Nigdy tego nie doświadczyły i nie spodziewają się takiego traktowania. Kiedy zdadzą sobie sprawę, że możesz je skrzywdzić, sprawy przyjmują inny obrót. Zaufanie kota można zawieść dokuczając mu podczas snu, trzymając go zbyt mocno i zbyt długo albo drocząc się z nim - często w formie źle pojętej zabawy. Są ludzie, których takie zachowania śmieszą, a nie powinny. Do skrajnych przypadków znęcania się nad kotem należy bicie, rzucanie oraz wszelkie inne czynności, które mogą kotu sprawić ból. Nie ma dla nich żadnego usprawiedliwienia.

Na szczęście maltretowany kot może odzyskać zaufanie do ludzi, pod warunkiem że poświęcimy mu odrobinę czasu, cierpliwości i miłości, całkowicie wyrzekając się wobec niego przemocy.

Źródło: Brian Kilcommons, Sarah Wilson "Mój kot i ja"

Powrót


   JAK NIE PODNOSIĆ KOTA

1) NIE PODNOŚ GO ZA SKÓRĘ NA KARKU

Kotki co prawda chwytają kocięta za skórę na karku, ale po pierwsze, są to kocięta, a po drugie, kotka nie ma innego wyjścia, bo musi chodzić na czterech łapach. Co jednak nie szkodzi kociakowi, może się okazać niebezpieczne, a na pewno nieprzyjemne dla dorosłego kota. W miarę dorastania kot staje się coraz cięższy. Dorosłych kotów nie można podnosić w ten sposób - nie jest to dla nich ani wygodne, ani miłe.

2) NIE PODNOŚ KOTA ZA PRZEDNIE ŁAPY

Mimo że czasem kot aż się o to prosi, jego przednie łapy nie mogą służyć jako uchwyty do podciągania. Podnosząc kota za przednie łapy możemy go przestraszyć i wyrządzić mu krzywdę. Wystraszony kot może dość gwałtownie zareagować na takie traktowanie - z pewnością zrobi to na tobie większe wrażenie niż moje przestrogi.

3) NIE PODNOŚ KOTA ZA ŚRODEK TUŁOWIA

Celują w tym zwłaszcza dzieci, co wynika z połączenia wielkich chęci i niewielkich sił. Niektórzy dorośli też stosują ten chwyt. Mało który kot to lubi.

Źródło: Brian Kilcommons, Sarah Wilson "Mój kot i ja"


Do góry                         STRONA GŁÓWNA



Projekt strony i prowadzenie: Dorota Szadurska                  Mapa strony