Koty brytyjskie
   British Shorthair

      hodowla

     Agilis Cattus*Pl


Koty nie wymagają na szczęście żadnego kosztownego wyposażenia, ale o pewnych podstawowych zakupach będziemy musieli pamiętać. Miejsce do spania (chociaż tutaj niekonieczny jest zakup, moja kotka śpi w każdym miejscu, w którym położę jej ukochany kocyk), kuweta, drapak (bardzo przydatny, chociaż z mojego doświadczenia wynika, że lepiej jest pójść z kotem na kompromis, zaobserwować które miejsca z jakiegoś powodu pasują mu do drapania, i to miejsce w miarę możliwości przerobić na drapak, bądź w nim ustawić gotowy drapak, kupiony w sklepie. Nasze drapaki zrobione są z grubego sznurka sizalowego, w miejscach które Clara lubi, i nie zniszczyła nam żadnego mebla ani obicia). Oczywiście niezbędna jest transportówka do przenoszenia naszego pupila np. do lekarza. W kocim budżecie przeznaczyć również trzeba sporą sumę na kocie zabawki (konieczność a nie luksus!). W przypadku ras długowłosych pamiętać też należy o szczotce do regularnego czesania. Niepoślednią rolę w przyszłych wydatkach odgrywać będą również przyszłe wizyty u lekarza, regularne szczepienia, itp.


   Transportówki
Dobra transportówka jest bodaj najpotrzebniejszą częścią ekwipunku mającego na celu zapewnić bezpieczeństwo twojemu kotu. Kot w transportówce może podróżować bezpiecznie samochodem, samolotem, autobusem, taksówką i pociagiem.

TRANSPORTÓWKA TEKSTYLNA jest ładna, modna, nawet szykowna, na pewno wygodniejsza jeśli podróżujemy pociagiem, i musimy nosić bagaże - jest ona po prostu lekka. Ma jednak pewną zasadniczą wadę: nie stanowi ochrony przed urazami mechanicznymi. Niektóre z tekstylnych transportówek nie mają wewnętrznego rusztowania, a zapadnięcie się ścianek jest dla kota strasznym przeżyciem. Miękkie ścianki nie stanowią także dostatecznej ochrony przed kocimi pazurami. Poza tym, jeśli transportówka spadnie, ktoś na nią coś zrzuci, zwierzę jest zupełnie bezbronne.

TRANSPORTÓWKA PLASTIKOWA to według mnie najepszy wybór. Wystarczy kotu na całe życie (jeśli oczywiście jest odpowiedniej wielkości). Jest co prawda cięższa, ale jeśli nie dysponujemy samochodem, można wybrać mniejszą, niektóre koty nawet lepiej się czują w takich niedużych "norkach". Rzecz, na którą należy zwrócić uwagę przy kupnie, jest zamknięcie. Powinno być takie, żeby transporter nie otworzył nam się "przypadkiem". Bardzo cennym i przydatnym rozwiązaniem są dodatowe drzwiczki otwierane z góry. Niekiedy, zwłaszcza w trakcie wizyt u lekarza, kot po prostu nie chce wyjść z transportera - najprościej dla nas i najmniej uciążliwe dla niego będzie wyciągnięcie go z góry - to lepsze niż "wytrząsanie" kota na stół. Oczywiście wszystkie transportówki się rozkładają, i można po prostu zdjąć całą górę, ale to bardziej skomplikowane, i jeśli mamy możliwość kupienia transportera otwieranego dodatkowo z góry, właśnie taki bym polecała.


   Miejsce do ostrzenia pazurów
Wybór miejsca do ostrzenia pazurów jest dla kota równie osobistą sprawą, jak dla nas wybór kosmetyków. Kot ostrząc pazury dodatkowo "znaczy" drapane miejsca swoim zapachem. Przy okazji chciałabym dodać, że właściwie to kot nie ostrzy przy drapaniu pazurków, jak my ostrzymy np. nóż, ale zrzuca wierzchnią, zużytą warstwę pazura, pozostawiając tę nową, ostrzejszą. Dotyczy to tylko przednich łap, bo z tylnych koty usuwają zużyte "paznokcie" zębami, co na pewno każdy posiadacz kotów niejednokrotnie zauważył. Dodatkowo, jest to też trening mięśni, które chowają bądź wysuwają pazury, umiejętność bardzo potrzebna kotom w ich codziennym życiu. Drapak nie jest więc luksusem albo kosztowną zabawką, ale absolutną koniecznością dla naszego kota. Aby jednak został zaakceptowany, musi spełniać pewne warunki.

Po pierwsze, solidność. Koty nie lubią chybotliwych przedmiotów: miejsce do ostrzenia pazurów musi być stabilne. Z tego względu urządzenia do zawieszania nie sprawdzają się, w przeciwieństwie do tych przymocowywanych do ściany lub podłogi.

Po drugie, słupek musi mieć odpowiednia wysokość lub długość. Kot sam podpowie ci idealną dla niego wysokość; wystarczy zmierzyć wysokość dotychczasowego ulubionego miejsca do drapania. Jeśli kot jest w domu od niedawna i nie znalazł sobie jeszcze takiego miejsca, kup słupek wysokosci twojej kanapy. Na ogół jest dobry.

Z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej obserwować kota w pierwszych dniach jego pobytu. Obserwować, które miejsca wybierane są do ostrzenia, nie pozwalać w tych miejscach, które są dla nas niedopuszczalne (krótkie, głośne, stanowcze "nie" jest wystarczające), a w tych, które się do tego nadają, zrobić drapak. Clara uwielbia ostrzyć pazurki na oparciu jednego ze starych krzeseł, owinęłam je sznurkiem sizalowym i jest z tego bardzo zadowolona. Sznurek pojawił się w jeszcze kilku miejscach, które mozna było owinąć i zrobić z nich drapak. Borgia, nie wiem, czy na zasadzie naśladownictwa, czy po prostu tak dobrze "utrafiliśmy" z naszymi drapakami, ostrzy pazury dokładnie w tych samych miejscach co Clara. Oczywiście w sklepach jest wiele gotowych drapaków z budkami, ale nie zawsze koty je akceptują, zakup jest więc pewną loterią. Poza tym w przypadku kupna gotowego drapaka należy zwrócić baczną uwagę na jego wykonanie, mały kotek szybko urośnie i będzie ważył 5, a w przypadku kocurów nawet 7 kilogramów, drapak musi więc być mocny. Równie ważne jest pokrycie, słupki pokryte są zazwyczaj sznurkiem sizalowym i to jest bardzo dobry i lubiany przez koty materiał, ale budki wykładane są różnego rodzaju misiami i wykładzinami. Muszą one być bardzo dobrej jakości, żeby się za szybko nie "wytarły", i łatwe do czyszczenia w razie zabrudzenia.

W moim domu do niedawna były jedynie drapaki "własnej roboty", i ani Clara, ani Borgia nie zniszczyła nam żadnego mebla. Wymagało to pewnych kompromisów z obu stron, ale uważam że się opłaciło.


   Kuwety
Rzecz absolutnie niezbędna, aby twój związek z kotem trwał długo i był szczęśliwy.
Kuwety różnią się między sobą wielkością i głębokością. Przeważnie większa kuweta jest lepsza, zwłaszcza jeśli jesteś właścicielem kota płci męskiej. Trudno uwierzyć, do jakich rozmiarów potrafi dorosnąć kocur - lepiej dokonać zakupu na wyrost.

Kuwety można z grubsza podzielić na dwa rodzaje: kryte, zamknięte od góry, i odkryte. Kuweta kryta może okazać się prawdziwym błogosławieństwem dla właścicieli kotów strzykających do kuwety, przysiadających na skraju i załatwiających się na zewnątrz pojemnika, nadmiernie rozkopujących żwirek albo udających sie za potrzebą w ustronne miejsce. Pomoże też ostudzić zapał twego psa, jeśli go już masz.

Kuwety kryte nie sprawdzają się tylko w dwóch sytuacjach. Po pierwsze, jeśli jesteś osobą, której co z oczu, to z serca. Trudno w to uwierzyć, ale niekiedy odchody piętrzą się w takich kuwetach niemal po sam daszek. Po drugie, niektóre koty po prostu nie chcą z takiej kuwety korzystać. Można spróbować je tego nauczyć, na przykład w sposób, jaki podaję na swoim forum tutaj, ale niekiedy kot nie akceptuje takiej kuwety, i nic na to nie można poradzić.

Jeśli twój kot przysiada podczas oddawania moczu, nie rozrzuca żwirku po całym mieszkaniu i nie ma nic przeciwko korzystaniu z kuwety, wystarczy zwykła, odkryta kuweta. Wybór należy tylko do ciebie i twojego kota. Jeśli kuweta nie ma daszka, dobrze jest żeby miała przynajmniej brzeg wywinięty do wewnątrz na kształt kołnierza, zapobiega to trochę nadmiernemu wysypywaniu piasku przez kota podczas zasypywania.


   Żwirek
Można śmiało powiedzieć, że co roku pojawia się na rynku nowy rodzaj żwirku dla kotów. Jak spośród takiej obfitości wybrać żwirek odpowiedni dla swojego kota? Przeważnie decyduje o tym on sam. Jeśli z niego korzysta, to żwirek jest odpowiedni.

Żwirki bentonitowe, zbrylające się, są bardzo wygodne, bo nieczystości po prostu wyciąga się łopatką i pozostały piasek może być nadal uzywany. Ma jednak pewną poważną wadę: nie możemy go wyrzucać do toalety. Lepszym rozwiązaniem pod tym względem będzie żwirek drewniany zbrylający, ten możemy wyrzucać do toaety, ale jest lekki i łatwo "wynosi się" z kuwety na kocich łapkach... Są też żwirki silikownowe, te nie czepiają się kocich łapek, ale koty często nichętnie je akceptują, a nieczystości "większego kalibru" wręcz nie chcą tym żwirkiem zasypywać. Nie dziwię się, bo w dotyku jest ostry i nieprzyjemny, ja osobiście go nie lubię, ale wiem, że ma wielu zwolenników. Trzeba po prostu wypróbować, co nam i kotu będzie najbardziej odpowiadało, bo naprawdę jest w czym wybierać.

Opracowanie: Dorota Szadurska
Bibliografia: Claire Horton Bussey, David Godfrey "Cat Owner's Survival Manual"
                    Brian Kilcommons, Sarah Wilson "Mój kot i ja"


Do góry


Projekt strony i prowadzenie: Dorota Szadurska                  Mapa strony