Chciałabym napisać tu o rzeczach, które z pewnością przytrafiają się Państwu w trakcie poszukiwania kota. Nie jest moją intencją narzucać Państwu czegokolwiek, ale myślę, że warto zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństw i manipulacji, na jakie możecie Państwo być narażeni. Mechanizmy tu przedstawione nie różnią się zresztą od stosowanych wobec nas wszystkich przy kupowaniu jakiegokolwiek innego dobra. Przy każdym zakupie ścierają się dwie przeciwstawne siły, sprzedającego, który wycenia swoje wyroby, i kupującego, któremu zawsze wydaje się, że to za drogo. To naturalna kolej rzeczy.
Nie będę tu przekonywała nikogo o wyższości kota rasowego nad nierasowym, bo przypominałoby to słynne już i znane wszystkim dywagacje na temat wyższości Świąt Wielkanocnych nad Bożym Narodzeniem. Jeśli nie jesteście Państwo zdecydowani, czy w ogóle kupować rasowego kota, jakie są tego zalety i wady, odsyłam na stronę
Zanim kupisz - ważne. Kot domowy, nierasowy, pod warunkiem że wychowany przy człowieku i odpowiednio zsocjalizowany, będzie takim samym wiernym i wdzięcznym towarzyszem, jak jego rasowy kuzyn, chociaż może nie zawsze będzie wyglądał tak efektownie. Ta strona przeznaczona jest dla tych, którzy są przekonani, że kot MA być rasowy, bez względu na to, jaka to rasa.
Coraz powszechniejsze stają się ogłoszenia typu "sprzedam rasowego kota bez rodowodu". Chciałabym, żebyscie Państwo byli świadomi, dlaczego koty takie nie posiadają rodowodów, bo ilość tłumaczeń przyprawia o zawrót głowy, a cena wcale nie jest taka niska.
Powód pierwszy:
Kocięta nie pochodzą z zarejestrowanej hodowli. Oznacza to, że nikt ich nie sprawdził pod kątem prawidłowej budowy i wad. Nawet w uznanej hodowli może urodzić się kociak nie spełniający w pełni standardu rasy, podobnie jak my nie wszyscy rodzimy się wysokimi brunetami o kasztanowych oczach, czy efemerycznymi blondynkami o powłóczystym spojrzeniu. Kota takiego sprzeda się oczywiście taniej, ale zawsze powinien on mieć rodowód, na którym hodowca może zastrzec, że kot NIE JEST PRZEZNACZONY DO HODOWLI. Takiego kota nie zarejestrujemy w żadnym związku jako kota hodowlanego, ponieważ rodowód będzie pierwszym dokumentem, o który nabywca zostanie poproszony. Niekiedy Państwo sami zobowiązujecie się, że chcecie kota "na kolanka", i często w związku z tym cena takiego kociaka jest również obniżona, ale w umowie napisane jest wyraźnie, że KOT NIE JEST PRZEZNACZONY DO HODOWLI. Jeśli nabywca złamie warunki umowy i rozmnoży takiego kota, nie będzie miał rodowodów, ponieważ nie ma ich gdzie wyrobić. Pomijając już fakt, że jest to złamanie umowy cywilno-prawnej, Państwo jesteście dodatkowo oszukiwani różnymi wymyślnymi kłamstwami, dlaczego to akurat ten kociak nie ma rodowodu, ale na pewno jest rasowy. Decydując się na kupno takiego kota postępujecie Państwo tak, jakbyście kupowali w prywatnym garażu samochód, który na pewno jest mercedesem, tylko złożonym prywatnie, no i w związku z tym bez gwarancji. Niekiedy tacy sprzedawcy zarzekają się, że mogą pokazać rodowody rodziców kociąt, ale na wyraźną prośbę kontakt się zazwyczaj urywa, myślę że to dlatego, że w rodowodach jest zaznaczone że kot nie jest hodowlany, albo tych rodowodów po prostu nie ma.
Powód drugi:
Kot nie miał zastrzeżenia, ale przy jego oględzinach doszukano się wad anatomicznych które uniemożliwiają jego rozmnażanie. Nawet doświadczony hodowca nie zawsze będzie w stanie wypatrzeć wszystkie niedoskonałości kota do 12 tygodnia życia, poza tym niektóre wady po prostu ujawniają sie później, i nikt nie ma na to wpływu. W umowie mamy ocenę kota jako wystawowego bądź "na kolanka" na dzięń, w którym kupujemy kota. Niekiedy zdarza się sytuacja odwrotna, z przeciętnego kota wyrośnie piękny okaz. Wówczas wystarczy zgłosić się do hodowcy, i po dopłacie taki kot z pewnością uzyska status kota hodowlanego.
Pokątne rozmnażanie kota z pupilem sasiadów, który też "na pewno" jest rasowy, zwiększa ryzyko utrwalenia się wady bądź wystąpienia trudnych do przewidzenia powikłań. W hodowlach przed pokryciem danej kotki bardzo dokładnie analizuje się rodowody jej i jego, żeby uniknąć krycia wsobnego, jeśli nie ma rodowodu, nie wiadomo, co się nam urodzi.
Powód trzeci:
Kot po prostu nie jest rasowy. Zdarza się tak niekiedy, jesli mamy koty obu płci różnych ras w domu, i po prostu nie upilnujemy kotów. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w zarejestrowanej hodowli, tam po prostu hodowcy są świadomi zagrożenia, i bardzo starannie oddzielają koty nawet tej samej rasy, żeby nie dochodziło do zbyt częstych kryć. Ale jeśli ktoś ma kota na kolanka, w dodatku wychodzacego na dwór, nie ma szans żeby nie przytrafił się przychówek, jeśli kot nie został wysterylizowany. Koty takie najczęściej są bardzo podobne do swojego rasowego rodzica (zresztą kocięta są w ogóle do siebie podobne, a w takich sytuacjach wypycha się kocię jak najszybciej, zanim zacznie przypominać kota, jakim będzie gdy dorośnie).
Co najczęściej powie nam sprzedający:
Powód pierwszy:
Kot nie ma rodowodu, bo nie stać mnie na rodowód / rodowód podniósłby cenę kota, itp.
Rodowód kosztuje 30 złotych, myślę, że to wystarczy, żebyście Państwo wyrobili sobie sami zdanie na temat jego wpływu na cenę kota. Jeśli kot ma być droższy o koszt wyrobienia rodowodu, to przykładowo przy cenie 1500 zł powinien kosztować 1470zł.
Powód drugi:
Kot nie ma rodowodu, bo był 6 (7, 8, liczby które tu padają są bardzo różne)
KAŻDY kot pochodzący z zarejestrowanej hodowli dostanie rodowód, nawet jeśli urodzi się bez nogi. W rodowodzie, jak napisałam wyżej, może być odnotowane, że kot z takiego czy innego powodu nie jest przeznaczony do hodowli, ale rodowód MUSI BYĆ.
Powód trzeci:
Kot nie ma rodowodu, bo sprzedajacego nie stać na zakładanie hodowli i wyjazdy na wystawy
Nie trzeba zakładać hodowli, żeby legalnie rozmnożyć kota. Kupujecie Państwo kota z rodowodem, po czym RAZ jedziecie na wystawę, żeby uzyskać licencję na dwa lata, bądź DWA RAZY, jeśli licencja ma byc dożywotnia. Na wystawie kot nie musi nic wygrać, musi być jedynie obejrzany prze sędziego w celu oceny budowy, zgodności ze standardem rasy i wykluczenia wad, o których wyżej pisałam. Zapisujemy potem kota do związku, i możemy kocięta sprzedawać jako Pan/Pani X, po prostu kot nie będzie miał przydomka hodowlanego i nie będziemy mogli się nim pochwalić. Będzie natomiast miał prawo do rodowodu. Nie ma potrzeby wystawiania kota, poza tą jedną oceną, nie musimy zdobywać tytułów. Hodowcy robią to, bo hodowanie jest swego rodzaju pasją, poza tym wystawy są doskonałą okazją do wymiany doświadczeń. No i nie da się ukryć, że zdobywanie przez kota tytułów jest elementem podnoszącym cenę, chociażby ze względu na koszty wyjazdów, nie wspominając już o prestiżu.
Powód czwarty:
Kot nie ma rodowodu, żeby kupujący nie musiał go wystawiać (taka troska).
To jedna z największych bzdur, o jakich słyszałam. Rodowód do niczego nie zobowiązuje. Jest dokumentem, który potwierdza rasowość kota, możecie go Państwo włożyć do szuflady albo oprawić w ramkę i powiesić w widocznym miejscu do podziwiania.
Powód piąty:
Kot nie ma rodowodu, bo nie każdego stać na wydanie 1500 zł, a u mnie kot kosztuje 700.
Jeśli mi się spodoba, mogę swojego kota oddać nawet za darmo, ale nadal kot ma prawo do rodowodu. W rodowodzie zastrzeżenie, itp. Każdy ma prawo do dobrego serca, ale to nie znaczy, że kupujacy ma dostać wybrakowany towar, bo wtedy nie ma to nic wspólnego z dobrym sercem, a sprzedający jest zwykłym oszustem maipulującym kupujacym.
Oczywiście decyzja, jaką Państwo podejmiecie, należy do was, ale dobrze jest pamiętać o tym, że jej konsekwencje będą dla Was wiążące przez następne 15 lat. Koty bez rodowodu kuszą niższą ceną w stosunku do tych z hodowli, a pieniądz potrafi być bardzo twardym negocjatorem, ale właśnie z powodu pieniedzy osobiscie nie zdecydowałabym się na kupno kota, o którym będę musiała mówić, że "na pewno jest rasowy". Zresztą cena kotów bez rodowodu rośnie, i zaczyna być już nie tak bardzo dużo niższa od ceny kota rodowodowego. Jeśli rozłozymy różnicę w cenie na te 15 lat, to okaże się, że więcej dopłacamy do sprzętów, które zawsze przecież można wymienić, a z kotem to już niekoniecznie jest takie proste. Ja kupując swoją kotkę też nie byłam do końca przekonana, czy będę chciała zakładać hodowlę, ale szukałam takiej kotki i podpisałam taką umowę, żebym w każdej chwili mogła podjąć taką decyzję, jaka będzie mi odpowiadała. Wiązało się to z wyższą niz przeciętna ceną, ale nie żałuję ani jednej złotówki. Dzięki temu byłam osobą wolną w swoich wyborach, i uczciwą wobec mojego hodowcy. To miłe mieć poczucie, że postępuje się uczciwie.
Jak rozpoznać złego hodowcę
Zły hodowca:
- Usiłuje wepchnąć ci kociaka w pierwszych minutach rozmowy telefonicznej. Zaczyna od podania ceny.
- Lekceważy twoje wątpliwości, unika drażliwych kwestii.
- Zawsze ma kociaki na sprzedaż.
- Sprzedaje kociaki tuż po albo tuż przed odstawieniem ich od matki, czyli przed upływem 12 tygodni.
- Nie domaga sie w umowie sterylizacji ani kastracji. Żaden dobry hodowca nie chce przyczyniać się do zwiększenia i tak nadmiernej liczby zwierząt domowych w kraju.
- Uzależnia wydanie rodowodu kociaka od różnych warunków, bądź nie chce w ogóle wydać rodowodu. (z wyjątkiem sytuacji, kiedy to wydanie rodowodu uzależnione jest od dokonania wcześniej kastracji, wówczas rodowód jest, a jego wydanie nastąpi w chwili przedstawienia przez ciebie zaświadczenia od weterynarza o dokonanej kastracji/sterylizacji.)
- Nie sporządza umowy, nie daje żadnych pisemnych gwarancji. Po zawarciu transakcji nie chce mieć więcej z tobą do czynienia.
______________________________________________________
Opracowanie: Dorota Szadurska
Do góry
Strona główna
Powrót do "zanim kupisz"