Kot brytyjski: charakter, temperament i pielęgnacja kota brytyjskiego.

Kot brytyjski jest największym z ras krótkowłosych. Koty tej rasy są muskularne, o dość krępej sylwetce, z krótkimi, masywnymi łapami, szeroką piersią i dużą głową. Zachwycają szczególnie swoim futrem, które jest gęste i krótkie, przypominające w dotyku plusz, przez co koty te nazywane są niekiedy "żywymi pluszakami" bądź "misiami". Koty brytyjskie są idealnymi kotami domowymi. Nie wymagają tak częstego szczotkowania jak rasy długowłose (dokładne wyszczotkowanie raz w tygodniu jest zupełnie wystarczające), są niezwykle inteligentne, i bardzo przywiązują się do swojego opiekuna. 

Koty brytyjskie doskonale dostosowują się do życia zarówno w domach, jak i w niewielkich mieszkaniach, pod warunkiem zapewnienia im dobrej organizacji przestrzeni, różnorodnych bodźców i możliwości zabawy. Ponieważ są kotami na ogół przyciężkimi, przywykło się uważać, że są zupełnie niewymagające i nie będą korzystać z konstrukcji pozwalających na wspinaczkę. Sama tak kiedyś uważałam :) Nic bardziej mylnego! To nadal koty, i uwielbiają powierzchnie położone wyżej. Muszą być one jednak dobrze zaplanowane i solidne, żeby wytrzymały ciężar niekiedy dość spory, w przypadku kocurów dochodzący nawet do 8 kilogramów, i wcale nie musi to być waga wynikająca z otyłości. Ponieważ koty brytyjskie dorastają bardzo wolno, długo zachowują chęć do zabawy, nawet kiedy teoretycznie wyrastają już ze swoich "kocięcych" lat. Na pewno te najbliższe standardu BRI, czyli ciężkie, przysadziste i duże, nie są tak sprawne, jak inne,lekkie rasy, ale nadal wymagają dobrej organizacji przestrzeni i miejsc dostosowanych do wspinaczki i obserwacji otoczenia z typowo kocią wyższością, czyli ponad naszymi głowami - piszę o tym więcej w zakładce Kot w domu

Koty brytyjskie, podobnie zresztą, jak koty innych ras, dobrze żyją z innymi kotami czy zwierzętami, takimi jak psy, świnki morskie, króliki, widziałam nawet zestawienie z dużą papugą. Trzeba jednak pamiętać, że to nadal koty - nie są stworzeniami stricte społecznymi, są zwierzętami terytorialnymi, nie są "genetycznie" przygotowane do życia w stadzie, nie tworzą typowej dla stada hierarchii i społeczności, potrafią żyć z innymi kotami na jednym terenie, ale pod warunkiem zapewnienia im wielu zasobów, jak to się mądrze określa, czyli krótko mówiąc drapaków, legowisk, zabawek,misek, kuwet. Brytyjczyki określiłabym jako introwertyczne, czyli dość skutecznie tłumiące w sobie emocje, nie są tak gadatliwe i ekspresyjne jak orienty czy syjamy. To, wbrew pozorom, wcale nie ułatwia nam życia - musimy być bardzo wyczuleni na różne dyskretne znaki, które mają powiedzieć nam o tym, jak czuje się nasz kot. Ale przy zapewnieniu właściwego otoczenia, poza naprawdę nielicznymi wyjątkami, brytyjczyki zaprzyjaźniają się i z innymi kotami, i z psami, i z dziećmi :) I nawet w tej rasie niekiedy trafiają się koty z ADHD :)


Kocięta brytyjskie, jak zresztą dzieci wszystkich gatunków i ras, są oczywiście bardzo żywotne i pełne energii. Kupujący musi więc być świadomy, że to wszystko, co przeczyta na stronach wszystkich hodowli na temat spokoju tych kotów, dotyczy zasadniczo kotów dorosłych. Kociąt trzeba stale pilnować, żeby nie zrobiły sobie krzywdy, ponieważ ich pomysłowość w zdobywaniu nowych terenów jest bardzo duża. Uwielbiają sprawdzać, co właśnie robimy, stąd uparte siedzenie przed ekranem komputera, i to dokładnie tak, że wszystko nam zasłaniają, żeby zobaczyć, co też my ciekawego widzimy tam po drugiej stronie. Próby łapania kursora myszki wyglądają zabawnie, ale monitor niekoniecznie musi je wytrzymać. Kable w zasadzie nie sprawiają problemów, ponieważ ten "najgorętszy" okres prób, czy to są przedmioty jadalne, przypada na okres, kiedy kocięta są jeszcze u hodowcy, więc to on zazwyczaj musi nauczyć kocięta, że kable nie służą do zabawy. Mówię tu oczywiście o normalnym 12-13 tygodniowym pobycie w hodowli, bo coraz częściej dochodzą do mnie informacje, że odbieracie Państwo 9 tygodniowe maluszki. Ale to już temat na zupełnie inną rozmowę. Okres kocięcy to też czas na wychowanie naszego kota. Kociaki bardzo szybko uczą się słuchać naszego głosu, błyskawicznie też kojarzą nasze komendy, i jakich zachowań w związku z nimi oczekujemy. Warunkiem jest konsekwencja. Nie wolno kociętom pozwalać na podgryzanie i "kopanie" naszych rąk czy nóg, bo kociak bardzo szybko urośnie, i takie zabawy z dorosłym kocurem nie będą już przyjemne. Nie dajmy się więc zwieść słodkim oczom naszego kociaka, rozpieszczajmy go, ale też wymagajmy.

Kociaki wymagają również naprawdę dużo zaangażowania z naszej strony, ich energia jest niespożyta, chcą się niemal stale bawić, nie rozumiejąc, że akurat mamy jakieś bardzo ważne sprawy. Jeśli więc nie ma nas dłuższy czas w domu, po powrocie z pracy przede wszystkim wybawmy nasze czworonożne dziecko - okaże się, że przestanie ciągle nas zaczepiać; nawet dzieci muszą od czasu do czasu odpocząć.

Dorosłe koty patrzą wręcz z pogardą i politowaniem na kociaki, bawiące się i szaleńczo biegające po mieszkaniu, tak po prostu żeby się zmęczyć. Niekiedy dają się wciągnąć w taką zabawę, jakby chciały sobie przypomnieć przyjemności nie tak odległego przecież okresu, ale są to gonitwy krótsze i bez tego młodzieńczego "zapamiętania". Za to przywiązanie i coraz bardziej z wiekiem wyraźne oddanie napawa każdego właściciela wielką radością. Nie jest to ten "psi" rodzaj absolutnego oddania, musimy tutaj być uczciwi, ale ciche, stałe wyznanie "nie odchodź za daleko, bo będę musiał/a przerwać taką słodka drzemkę i pójść za Tobą, a tutaj mi tak dobrze", i przyznam się szczerze, że ja jestem tym kocim temperamentem oczarowana. Jako koty dorosłe, brytyjczyki są już zdecydowanie spokojniejsze, nie grozi nam raczej wspinanie się po firankach, ale zamiłowanie do wdrapywanie się na najwyższe elementy umeblowania pozostaje, tylko doopka cięższa i bardziej ostrożna w doborze powierzchni. Zwracam uwagę, że dotyczy to kotów dojrzałych, a dojrzałość w przypadku kota brytyjskiego to często dopiero trzylatek. Młode "eksplorują", co się da. Nie należy też dać się zwieść ich krępej, przyciężkiej budowie i miśkowatemu wyglądowi - gdy uznają, że nastąpiła jakaś wyższa konieczność, robią się z nich bardzo sprawne i szybkie koty! Tam, gdzie są brytki, nie ma much, komarów, itp, i to bez potrzeby wpinania w kontakty żadnych wynalazków, wszystko cicho, sprawnie i naturalnie.

Głaskanie i kolanka postanowiłam wyodrębnić, ponieważ jest to temat często poruszany w Państwa pytaniach. Trudno udzielić tu absolutnie jednoznacznej odpowiedzi. Na pewno, to powtarzają wszyscy hodowcy trzymający zarówno kotki jak i kocury, te drugie są bardziej "przytulaste", i ogólnie bardziej stabilne emocjonalnie. Ale tak naprawdę to bardzo indywidualna sprawa - są koty, które uwielbiają długie głaskanie, inne tolerują jedynie podrapywanie, i to przez krótki czas. U innych trzeba wręcz namierzyć, jakie partie ciała można głaskać, a jakie koniecznie omijać - w zależności od dostosowania się do takich wymagań, będziemy mieć kota "nakolankowego", albo od nas stroniącego. Państwo najczęściej kupujecie kotka "na kolanka", więc kotki są po pewnym czasie kastrowane, ale wiem, że to nie zawsze przynosi efekty w postaci zwiększonego zapotrzebowania na pieszczoty. Z naszej hodowli koty wychodzą po zabiegu kastracji, i wydaje mi się, że procent koteczek lubiących pieszczoty wyraźnie się zwiększył - kiedyś były bardziej humorzaste, może to efekt ominięcia dzięki wczesnej kastracji "burzy hormonalnej". Zamiłowanie do pieszczot to jednak w dużej mierze sprawa indywidualna, często też związana z wiekiem, na ogół "przytulność" zwiększa się właśnie w z wiekiem kota, ale nie mam tu na myśli roku czy nawet dwóch, ale kilka lat. Clara w młodości bardzo często domagała się pieszczot, ale nie była częstym gościem na kolanach, natomiast Borgia od zawsze może z nich w ogóle nie schodzić, no chyba żeby się trochę pobawić albo coś zjeść. Obecnie Clara ma 9 lat, i wchodzi na kolana nawet obcym, nie wszystkim naturalnie, ale kiedyś byłoby to nie do pomyślenia. Trudno mi jednak powiedzieć, na ile jest to charakterystyczne akurat dla brytyjczyków, a na ile dla kotów jako gatunku, bo innych ras nie miałam. Z rozmów z hodowcami wnioskuję jednak, że takie indywidualne podejście do pieszczot obserwują też hodowcy innych ras. Generalnie rzecz biorąc, największymi pieszczochami są te koty, które pozwalają głaskać się po brzuszku, możecie to Państwo wziąć pod uwagę przy wyborze kociaka.

Mam nadzieję, że przybliżyłam Państwu trochę charakter i temperament kota brytyjskiego. Uważam, że kot tej rasy jest doskonałym towarzyszem człowieka, i może znaleźć się w każdym domu, w którym czeka na niego dużo ciepła i miłości.



Pielęgnacja kota brytyjskiego


Pod względem pielęgnacji koty brytyjskie są dość "proste w obsłudze". Na ogół wystarczy przeczesanie sierści raz w tygodniu, przy czym tak naprawdę ważne jest to przede wszystkim ze względu na ograniczenie połykania przez kota martwych, obluzowanych włosów w trakcie wylizywania się, regularnie szczotkowane koty generalnie gubią mniej sierści. Kotów nie kąpiemy, poza wskazaniami lekarskimi (jakieś infekcje, grzybice, kąpiele lecznicze), to bardzo czyste zwierzęta, i nie ma potrzeby narażać ich na dodatkowy stres związany z kąpielą. Nie wszystkie koty lubią czesanie, jeśli nasz należy do tych "niedotykalskich", dobrze jest nie przeciągać za bardzo czesania, a poprzestać na kilku ruchach, krótko a często - kot na ogół akceptuje nawet te niezbyt przyjemne dla niego operacje, jeśli nie są zbyt długie.

Uszy czyścimy w warunkach domowych tylko na tyle, na ile zmieści nam się palec z płatkiem kosmetycznym. Ucho zdrowego kota jest czyste, niekiedy zbiera się woskowina w zakamarkach małżowiny, w jej załamaniach i rowkach, i te miejsca czyścimy. Nie wkładamy żadnych patyczków, bagietek, nie gmeramy w uchu. Jeśli coś nas niepokoi, wydzielina zmieni kolor, albo ma nieprzyjemny zapach, pakujemy kota do transportera i udajemy się do lekarza.

Podobnie z oczami - nie rozpulchniamy spojówek niepotrzebnymi przemywaniami. Zdrowe oko jest czyste, spojówka gładko przylegająca do gałki ocznej, nie ma na niej żadnego obrzęku. Wielu brytyjczykom o wąskich kanalikach łzowych będzie zbierała się wydzielina w kącikach oczu, szczególnie po intensywnym jedzeniu. Po jedzeniu osuszamy kącik oka, jeśli jest taka potrzeba, i w ciągu dnia, najczęściej rano, po nocy, wyciągamy z kącika zasuszonego śpioszka. Jeśli oko wymaga według nas jakichś dodatkowych zabiegów albo wydzielina jest cały czas mokra, lepka, ropna, zabarwiona na żółto lub zielono, jak wyżej, pakujemy kota do transportera i natychmiast udajemy się do lekarza. W przypadku oczu naprawdę uczulam o jak najszybszy kontakt, gdy tylko coś nas zaniepokoi, nawet za cenę wyjścia na "panikarza". Infekcje oczu rozwijają się bardzo szybko, a im później podjęte leczenie, tym dłuższe i bardziej uciążliwe zarówno dla kota, jak i dla nas.


       Opracowanie: Dorota Szadurska





Powrót na stronę główną