Nasza przygoda z kotami zaczęła się we wrześniu 2004 roku, kiedy to kupiliśmy naszą kotkę Clarę. Początkowo miał to być po prostu jeszcze jeden członek naszej rodziny, ale bardzo szybko okazało się, że chcielibyśmy czegoś więcej niż tylko "kotka na kolanka". Ponieważ na wystawach, na których byliśmy, Clara otrzymywała oceny doskonałe, postanowiliśmy założyć małą hodowlę. W listopadzie 2005 roku nasza hodowla zarejestrowana została w Cat Club Wrocław, który jest członkiem założycielem Felis Polonia, Federacji zrzeszającej Kluby i Stowarzyszenia Felinologiczne w Polsce, działającej pod patronatem FIFe. Jest to jeszcze bardzo młoda hodowla, ale myślę, że możemy powiedzieć o naszych pierwszych małych sukcesach. Clara jest Championem, i raczej na tym poprzestaniemy, ponieważ bardzo źle znosi wystawianie. Ale już jej córka znacznie lepiej radzi sobie z wystawowym stresem, a jej osiągnięcia naprawdę cieszą - już jako kociak trzykrotnie wygrała wystawę, a jako kotka dorosła posiada już najwyższy z możliwych do zdobycia tytułów, czyli Supreme Champion (dawniej European Champion), jest też zwycięską kotką jednej ze specjalistycznych wystaw poświęconych tyko kotom brytyjskim, a w swoim kolorze wielokrotnie zwyciężała, pokonując starsze od siebie kotki.
Obecnie mamy jeszcze jedną dorosłą kotkę w naszej hodowli, Arabicę pochodzącą z niemieckiej hodowli vom Lindenpalais,o niezwykłym, czarno-rudo-białym umaszczeniu, fachowo określanym jako szylkret czarny z białym. Mimo młodego wieku ma już za sobą wspaniałe sukcesy - być może w tym sezonie uda nam się skończyć i u niej tytuł Supreme Champion, a oprócz tego ma już wygrany BOS, BIS, a nawet jednen BOB. Jest jeszcze młoda, takie sukcesy cieszą więc podwójnie.
Od niedawna w naszej hodowli mieszka też kocur, który również doskonale radzi sobie na wystawach, co cieszy mnie tym bardziej, że jest synem Borgii, a więc kolejnym kotem noszącym mój przydomek hodowlany. Jest koloru kremowego, i ma zdecydowanie najwięcej fanów wśród osób odwiedzających strony mojej hodowli. To wspaniałe, zwaliste, grubołape kocisko, przytulne i o wspaniałym charakterze. Właśnie skończył rok, ale ma już tytuł International Champion, i "rozpoczęty przewód" na tytuł Grand International Champion. Z tym jednak poczekamy, bo Fado jak wino, nabiera smaku z czasem, i z wystawy na wystawę będzie nam piękniał. Poczekamy więc, żeby "zgubił" swój trochę jeszcze nieporadny i dziecięcy wyraz wielkiego misiowatego pychola.
Mamy też młodzież, córkę Arabiki, jej "rozjaśnioną" wersję, czyli biało-niebiesko-kremową dziewczynkę. Ona jeszcze malutka i koślawa, ale niesie w sobie najlepsze i najbardziej uznane linie, od dawna już prowadzone w czołowych hodowlach niemieckich, nie może więc wyrosnąć na brzydulę...
Moje marzenie na przyszłość, to specjalizacja w hodowli krępych, grubokościstych, krótkołapych, obdarzonych dużymi, szerokimi, kocuropodobnymi głowami kotów brytyjskich w kolorach niebieskim, liliowym i kremowym. Są to moje ukochane typy, i głównie takie kocięta będą się rodzić w mojej hodowli, chociaż dzięki Arabice i Gatcie będzie też sporo szylkretek, również tych z białym. Wielbiciele pręg i cętek muszą, niestety, szukać szczęścia gdzie indziej - ja uwielbiam to, co gładkie. Nie planuję też zbytnio rozbudowywać swojej hodowli - nie wyobrażam sobie możliwości poświęcenia kociętom jak największej ilosci uwagi i wolnego czasu przy większej ilości czynnych kotek niż 4-5. Mam tu na myśli kotki czynne hodowlanie, bo zdaję sbie sprawę, że z czasem dołączą do nas kastratki, bo i kotki przechodzą na swoją emeryturę. Oznacza to mniej kociąt, ale przecież nie o produkcję w tym wszystkim chodzi:)
Nasza hodowla jest systematycznie badana pod kątem FeLV, FIV i FIP, i posiada aktualne, ujemne wyniki tych badań. Obie kotki są również przebadane pod kątem PKD, i posiadają certyfikaty potwierdzające, że są wolne od genu odpowiedzialnego za wielotorbielowatość nerek. Wyniki ostatnich badań pochodzą, w zależności od kota, z lipca i listopada 2009 roku.
O MOJEJ RODZINIE
Moja rodzina to ja, mąż Bohdan, dwójka dzieci Arek i Agnieszka, trzy koteczki brytyjskie, Clara, Borgia i Arabica, kocurek Fado, ryby i żółwie .
Dom bez zwierząt jest niepełny. Wiedzą o tym dzieci, zamęczające
rodziców o kupno kogoś, kto sprawiłby, że poczują się ważne i potrzebne.
Nie wiadomo, jak to się dzieje, że nawet najzagorzalsi przeciwnicy
trzymania zwierząt w domu, po krótkim okresie opieki nad cudzym pupilem,
rozpoczynają własną przygodę ze stworzeniami , które szybko stają się
jednym z najważniejszych elementów domu rodzinnego. Magia?
Zwierzęta w naszym domu pojawiają się od lat. Zamiłowanie do hodowania jest chyba nieodłącznym elementem natury każdego z nas (czy nie dlatego mamy dzieci, chociaż potem każdy próbuje przekonywać, ile to kłopotów i zachodu?), może po prostu nie wszyscy chcemy się do tego przyznać...
Na początku były rybki (co wcale nie znaczy, że już ich nie ma, znaczy to tylko tyle że jedynie one były na początku). Potem papużki nierozłączki, żółwie ozdobne, traszki, chomik, mysz, no a za myszką może być już tylko... kot.
Clara jest pierwszym kotem, jaki pojawił się w naszym domu. Zawojowała nas wszystkich bardzo szybko, a skzrętne liczenie na czyim łóżku Clara śpi chętniej i częściej weszło już do codziennego rytuału.
Oczywiście nie mogło skończyć się na jednym kocie, przerabiają to chyba wszyscy miłosnicy tych zwierząt, i w naszym domu jest teraz druga kotka, Borgia, córka Clary. Nie tak dostojna jak matka, ale za to chętniej pakująca sie na kolana, na co Clara patrzy z wyraźna pogardą. ONA po prostu podchodzi, patrzy wymownie, i to MY mamy ja łaskawie podnieść i posadzić, o głaskach i drapaniu którym towarzyszy mruczenie nie bede juz wspominać...
W naszym domu sa jeszcze żółwie i ryby, do niedawna mysz Marian i traszki. marian był ulubieńcem Clary. Ale prosze sie nie obawiać, nie zginął w jej milosnych uściskach, ale po prostu dożywszy imponujacego wieku 2 lat i 6 miesiecy po prostu od nas odszedł.
AREK
AGNIESZKA
NASZE RYBY
NASZE ŻÓŁWIE
NASZE TRASZKI
Do góry Do strony głównej
AGNIESZKA
Agnieszka ma 17 lat, lubi czytać, chodzić po górach, jeździć na rowerze, dobrze jeździ na nartach, ale
najbardziej ze wszystkiego uwielbia zwierzęta. Agnieszka dobrze jeździ konno, konie to oczywiście jej wielka miłość, i stara się jeździć jak najwięcej gdy tylko dysponuje wolnym czasem. Nasza kotka Clara jest z całą pewnością jej ukochanym domownikiem, i z zazdrością muszę przyznać, że Agnieszka jest osobą, na której kolanach Clara przesiaduje najchętniej. Moja córeczka gra na fortepianie, ukończyła Gimnazjum Szkoły Muzycznej II Stopnia we Wrocławiu. Obecnie chodzi do Liceum do klasy matematyczno-chemicznej. W ubiegłym roku na wakacjach moja córka była na obozie żeglarskim, i zdobyła patent żeglarza. W tym roku odbyła rejs po Wielkich jeziorach Mazurskich, doskonaląc swoje umiejętności. Wszystko wskazuje na to, że żeglarstwo stanie się jej kolejną pasją, bo i przyszłe wakacje planuje pod tym właśnie kątem.
Powrót do góry
Strona główna
AREK
Arek ma już 18 lat, lubi czytać, chodzić po górach, szczególnie jeśli są
trudne do zdobycia. Góry są mu bliskie również zimą, bo bardzo dobrze jeździ na nartach.Jest również zapalonym rowerzystą, i potrafi pokonać już naprawdę poważne trasy, wioząc cały potrzebny do przenocowania ekwipunek. Dwa lata temu pokonał ze mną i z Agnieszką Wybrzeże Bałtyku, przejeżdżając z Gdańska poprzez Hel do Świnoujścia.Jego największym marzeniem w tej chwili jest przejście Orlej Perci, jest to jeden z nielicznych tatrzańskich szlaków na którym jeszcze nie był. Interesują go militaria, ostatnio stał się bardzo poważnym kolekcjonerem broni i sprzętu wojskowego. Mogę z nim wszędzie pojechać i nie martwić się o kuchnie, ogniska, i tego rodzaju rzeczy, bo mój syn doskonale potrafi przygotować mi sprzęt potrzebny do przetrwania nawet w pionierskich warunkach. Arek skończył Szkołę Muzyczną I stopnia w klasie skrzypiec, najbardziej lubię jak grają razem z Agnieszką, i bardzo wtedy żałuję że nie potrafię chociaż śpiewać!!!! Obecnie Arek uczęszcza do drugiej klasy Liceum. Najnowszym osiągnięciem mojego syna jest zdobycie patentu żeglarskiego. Obiecał, że zabierze na łódkę...

Jeśli chcesz więcej dowiedzieć się o mojej rodzinie i naszych wojażach, zapraszam na moją stronę domową
Szadurscy.pl
Ta należy do kotów.
Powrót do góry
Powrót do strony głównej