Koty brytyjskie
   British Shorthair

      hodowla

     Agilis Cattus*Pl


Charakter brytyjczyka
Koty brytyjskie, jako dorosłe, są zdecydowanie "naziemne", nie grozi nam raczej wspina-
nie się po firankach i wdrapy-
wanie się na najwyższe elementy umeblowania. Więcej>>>>>


Standard kota brytyjskiego, ten absolutny ideał, wzorzec, do którego dążymy, właściwie w praktyce nieosiagalny, bo zawsze jeśli ucho idealne, to oko mogłoby być lepsze... Ale warto wiedzieć, na co zwrócić szczególna uwagę w tej rasie. Więcej >>>>>> Borgia Agilis Cattus*PL


Brytyjczyk długowłosy, rasa ciągle jeszcze nieuznana przez FIFe, ale już na dobrej drodze do oficjalnej rejestracji. Piękne koty o niezwykłej w dotyku sierści, umaszczeniach równie bogatych jak ich krótkowłosy kuzyn. Więcej: >>>>>> Kot brytyjski długowłosy, na zdjęciu: Amelia Agilis Cattus*PL


Jeszcze do niedawna kot brytyjski kojarzony był jedynie z kolorem niebieskim. Praca hodowców umozliwiła uzysać koty tej rasy w każdej właściwie odmianie barwnej. Więcej: >>>>>>>>
BRI w odmianach barwnych; na zdjęciu: EC Valentyn Zasmucka Hvezda*ZC, BRI d 22, rudy klasycznie pręgowany


Kocia mowa nie jest trudnym językiem, ale wymaga uważnej obserwacji. Na pewno poznanie sygnałów i znaków, jakimi koty próbują się z nami porozumiewać, ułatwi nam życie pod wspólnym dachem.
Więcej>>>>>>>




Kot brytyjski jest jedną z najstarszych europejskich ras. W przeciwieństwie do innych ras, których historia opiera się często na mitach i legendach, pochodzenie kota brytyjskiego jest dość dobrze udokumentowane. Przodkowie tych kotów przywiezieni zostali do Europy z Egiptu. Rzymianie upodobali je sobie szczególnie, a to za ich wspaniałe umiejętności łowieckie, które okazały się bardzo poomocne w ochronie zapasów żywności przed szkodnikami. Podobnie fakt, że niektórzy cesarze, w tym August (63pne-14ne), byli wielkimi wielbicielami kotów, poważnie umocnił ich pozycję w ówczesnym świecia.

Razem z legionami rzymskimi, maszerującymi poprzez Europę, wędrowały i koty, zabierane przez legionistów do pilnowania zapasów żywności przed szkodnikami. Nie wiemy dokładnie, kiedy przodkowie kota brytyjskiego przybyli na Wyspy, ale najprawdopodobniej było to po 2 wieku naszej ery, kiedy rzymska kolonizacja w Brytanii była już ustanowiona.

Przez kilkaset lat po wprowadzeniu kota do Eropy, jedynym czynnikiem majacym wpływ na jego kształt była natura. Na farmach, w gospodarstwach, w wioskach i dużych miastach, kot zajmował się swoim głównym zadaniem, jakim było trzebienie gryzoni, podobnie jak to robił na ziemi Faraonów. Większość kotów prowadziła półdziki tryb życia, podobnie zresztą jak wiele z nich żyje również i dziś. Niektóre jednak stały się rozpieszczanymi członkami rodzin, zarówno tych biednych, jak i bogatych.

Podejście do kotów nie zawsze jednak było tak przychylne. W średniowieczu były one często prześladowane, jako istoty mające konszachty z diabłem. Sytuacja kotów poprawiła się na dobre dopiero od 17 wieku, i od tamtej pory popularność tych zwierząt stale rosła. Pierwsza wystawa brytyjczyków zorganizowana została w roku 1871, w Crystal Palace w Londynie. Wystawa okazała sie tak wielkim sukcesem, że chwilami ludzie nie mogli dostać się do środka. Zasadniczym kolorem wówczas dostępnym był niebieski, do dziś zresztą głównie kojarzony z tą rasą, chociaż obecnie koty brytyjskie dostępne są we wszystkich właściwie odmianach barwbych.

Pierwsza Wojna Światowa spowodowała stagnację w hodowli ogólnie, ale koty brytyjskie dotknęła chyba najbardziej. Pod koniec wojny nie bylo kuz prawie czystych linii hodowlanych, w zwiazku z czym hodowcy zaczęli wprowadzać koty domowe do swoich programów. Skutkiem tego była pewna utrata jakosci w porównaniu z kotami sprzed wojny. Inni hodowcy, walcząc o zachowanie jakości kotów, utrzymanie gęstosci futra i zachowanie charakterystycznej, krępej budowy, krzyżowali swoje koty z innymi rasami, głównie z persami. Skutki tych krzyżówek odczuwamy do dziś, borykając się z bardzo niestabilnym włosem.

Druga Wojna Światowa przyniosła równie poważne załamanie w hodowli kota brytyjskiego, powodując niemal całkowite zniszczenie dopiero co wyracowanych z tak wielkim trudem linii. I ponownie, jak przed laty, hodowcy zmuszenie zostali do zasilenia hodowli kotami domowymi, persami, francuskimi chatreaux czy rosyjskimi niebieskimi w celu odbudowania rasy. Wszystkie te zawirowania historii sprawiają, że dzisiejsze brytyjczyki są ciągle jeszcze bardzo niestabilną rasą, co szczególnie dobrze widać na wystawach, i obok przysadzistych, krępych kotów zobaczyć możemy smuklejsze i bardziej długonogie, przypominające np. francuskie chatreaux. Szczególnie trudno uzyskać dobrą, typowa budowę lub zachować jakość włosa w rzadszych odmianach barwnych, które z racji na swoją krótką historię nie są jeszcze takdobrze ustabilizowane genetycznie, jak odmiany niebieskie czy liliowe. Zapraszam do zapoznania się ze Standardem rasy, co pomoże Państwu zwrócić uwagę na najważniejsze cechy budowy kota brytyjsiego, tak, żebyscie mieli tego jak najbardziej zbliżonego do ideału.

Przyszłość tej rasy wydaje się być bardzo obiecująca, ponieważ są to koty bardzo lubiane, doskonale nadające się do mieszkania zarówno w dużych domach, jak i mniejszych mieszkaniach. Dla mnie koty idealne, ale cóż, ja nie jestem obiektywna...

    Opracowanie: Dorota Szadurska
    Bibliografia: Claire Horton Bussey, David Godfrey "Cat Owner's Survival Manual"
                    F. M. Rowley "British Shorthair Cat"



Charakter, pielęgnacja kota brytyjskiego. Kot brytyjski jest największym z ras krótkowłosych. Koty tej rasy są muskularne, o dość krępej sylwetce, z krótkimi, masywnymi łapami, szeroką piersią i dużą głową. Zachwycają szczególnie swoim futrem, które jest gęste i krótkie, przypominające w dotyku plusz, przez co koty te nazywane są niekiedy "żywymi pluszakami". Są idealnymi kotami domowymi. Nie wymagają tak częstego szczotkowania jak rasy długowłose (dokładne wyszczotkowanie raz w tygodniu jest zupełnie wystarczające), są niezwykle inteligentne i przywiązują się do swojego opiekuna. Doskonale dostosowują się do życia zarówno w domach, jak i niewielkich mieszkaniach, pod warunkiem zapewnienia im różnorodnych bodźców i możliwości zabawy. Ponieważ dorastają bardzo wolno, długo zachowują chęć do zabawy, nawet kiedy teoretycznie wyrastają już ze swoich "kocięcych" lat.

Kocięta, jak zresztą dzieci wszystkich gatunków i ras, są oczywiście bardzo żywotne i pełne energii. Kupujący musi więc być świadomy, że to wszystko, co przeczyta na stronach wszystkich hodowli na temat spokoju tych kotów, dotyczy zasadniczo kotów dorosłych. Kociąt trzeba pilnować, żeby nie zrobiły sobie krzywdy, ponieważ ich pomysłowość w zdobywaniu nowych terenów jest bardzo duża. Uwielbiają sprawdzać, co właśnie robimy, stad uparte siedzenie przed ekranem komputera, i to dokładnie tak, że wszysto nam zasłaniają, żeby zobaczyć, co też my ciekawego widzimy tam po drugiej stronie. Próby łapania kursora myszki wyglądają zabawnie, ale monitor niekoniecznie musi je wytrzymać. Kable w zasadzie nie sprawiają problemów, ponieważ ten "najgorętszy" okres prób, czy to są przedmioty jadalne, przypada na okres, kiedy kocięta są jeszcze u hodowcy, więc to on zazwyczaj musi nauczyć kocięta, że kable nie służą do zabawy. Mówię tu oczywiście o normalnym 12-13 tygodniowym pobycie w hodowli, bo coraz częściej dochodzą do mnie informacje, że odbieracie Państwo 9 tygodniowe maluszki. Ale to już temat na zupełnie inna rozmowę.

Dorosłe koty patrzą wręcz z pogardą na młodsze, bawiące się i szaleńczo biegające po mieszkaniu, tak po prostu żeby się zmęczyć. Niekiedy dają się wciagnąć w taką zabawę, jakby chciały sobie przypomnieć przyjemności nie tak odegłego przecież okresu, ale są to gonitwy krótsze i bez tego młodzieńczego "zapamiętania". Za to przywiązanie i coraz bardziej z wiekiem wyraźne oddanie napawa każdego właściciela wielką radością. Nie jest to ten "psi" rodzaj absolutnego oddania, musimy tutaj być uczciwi, ale ciche, stałe wyznaie "nie odchodź za daleko, bo będę musiał/a przerwać taką słodka drzemkę i pójść za Tobą, a tutaj mi tak dobrze", i przyznam się szczerze, że ja jestem oczarowana. Jako koty dorosłe, brytyjczyki są zdecydowanie "naziemne", nie grozi nam raczej wspinanie się po firankach i wdrapywanie się na najwyższe elementy umeblowania, ale znów zwracam uwagę, że dotyczy to kotów dojrzałych, młode "eksplorują" co się da. Nie należy też dać się zwieść ich krępej, przyciężkiej budowie i miśkowatemu wyglądowi - to bardzo sprawne i szybkie koty! Tam, gdzie są brytki, nie ma much, komarów, itp, i to bez potrzeby wpinania w kontakty żadnych wynalazków, wszystko cicho, sprawnie i naturalnie.

Głaskanie i kolanka postanowiłam wyodrębnić, ponieważ jest to temat często poruszany w Państwa pytaniach. Trudno udzielić tu absolutnie jednoznacznej odpowiedzi. Na pewno, to powtarzają wszyscy hodowcy trzymający zarówno kotki jak i kocury, te drugie są bardziej "przytulaste", i ogólnie bardziej stabilne emocjonalnie. Państwo najczęściej kupujecie kotka "na kolanka", więc kotki są po pewnym czasie kastrowane, ale wiem, że to nie zawsze przynosi efekty w postaci zwiększonego zapotrzebowania na pieszczoty. To w dużej mierze sprawa indywidualna, Clara bardzo często domaga się pieszczot, ale nie jest częstym gościem na kolanach, natomiast Borgia może z nich w ogóle nie schodzić, no chyba żeby się trochę pobawić albo coś zjeśc. Trudno mi jednak powiedzieć, na ile jest to charakterystyczne akurat dla brytyjczyków, a na ile dla kotów jako gatunku, bo innych ras nie miałam. Z rozmów z hodowcami wnioskuję jednak, że takie indywidualne podejście do pieszczot obserwują też hodowcy innych ras. Generalnie rzecz biorąc, największymi pieszczochami są te koty, ktore pozwalają głaskać się po brzuszku, możecie to Państwo wziąć pod uwagę przy wyborze kociaka.

Mam nadzieję, że przybliżyłam Państwu trochę charakter i temperament kota brytyjskiego. Uważam, że kot tej rasy jest doskonałym towarzyszem człowieka, i może znaleźć się w każdym domu, w którym czeka na niego dużo ciepła i miłości.


                                                                                   Opracowanie: Dorota Szadurska







PODRÓBKI BRYTYJCZYKÓW
Żródło: "Kocie Sprawy" nr 2, marzec 2003, Bogusława Czarnecka. Pani Bogusława Czarnecka jest doświadczonym hodowcą kotów brytyjskich (hodowla Muezzi*PL), prezesem Polskiego Związku Felinologicznego.

Od pewnego czasu kot rasowy stał się bardzo poszukiwanym zwierzęciem trzymanym w naszych mieszkaniach. Cichy, nie szczeka całymi dniami jak nas nie ma w domu, nie trzeba wyprowadzać go na "siusiu"... Jednym słowem wspaniały, bezproblemowy przyjaciel, z posiadania którego są same pozytywy.

Po podjętej w rodzinie decyzji, że zostanie zakupiony kot rasowy, rozpoczyna się przeglądanie książek i albumów w celu wyszukania rasy, którego przedstawiciel zadowoli wszystkich domowników. W trakcie czytania opisów ras kocich zwraca się szczególną uwagę na charakter kotów, ich temperament a szczególnie na wygląd. Potem następuje finał, czyli zakup kociaka.

I tu zaczynają się dla niektórych problemy. Często jest to bariera finansowa, bowiem koty rasowe, tak zresztą jak i psy i wszystko inne co kupujemy, kosztują. Jedne kosztują dużo, inne mniej, a jeszcze inne można dostać za "pół ceny". Te koty, rzekomo rasowe "za pół ceny" , najczęściej kupuje się na giełdach. Ceny brytyjczyków w Polsce kształtują się od ok. 1500 zł za dość dobrego kociaka i powyżej. Zależy to od doskonałości kociaków, linii genetycznej jaką prowadzi hodowca i wielu innych czynników. Jeżeli kociak jest tani i jest bez rodowodu to jest to. najczęściej "podróbka", to znaczy mieszaniec, który dla nabywcy nie znającego się na kotach tej rasy wygląda, jak mu się wydaje, na brytyjczyka. Takie "koty brytyjskie" otrzymuje się ze skojarzenia np. niebieskiego egzotyka i kota rosyjskiego niebieskiego, syjama z niebieskimi znaczeniami, lub z kota brytyjskiego i rosyjskiego niebieskiego itd... Małe kociaki "wychodzą" jak śliczne brytyjczyki w/g opinii handlarza i łatwowierni nabywcy bardzo często dają się nabrać. Znawcy tej rasy od razu widzą, że jest to koci kundelek.

Handlarz lub inna osoba sprzedająca takie "brytyjczyki" tłumaczy, że kotka nie była wystawiana, że właśnie skończyła się licencja kotce, że jest to ostatni z miotu kociak albo, że był to o jeden miot za dużo w roku lub kocur był za młody i nie miał licencji itd. i dlatego sprzedający nie otrzymał rodowodów dla kociąt. Tłumaczenia handlarza, dlaczego nie ma rodowodów dla kociąt są szalenie dla nabywcy przekonywujące. Urok małego, niebieskiego kotka i chęć natychmiastowego posiadania go najczęściej odsuwa wszelkie wątpliwości na drugi plan, tym bardziej, że cena tego " rasowego kotka" nie jest wygórowana. Nawet niekorzystne porównanie kociaka ze zdjęciem kociaka z przyniesionej książki czy albumu nie ma w takim momencie żadnego znaczenia.

Obecnie jest masa handlarzy, pseudohodowców lub po prostu producentów "bardzo rasowych kotów bez rodowodu po bardzo utytułowanych rodzicach po matce z rodowodem i po ojcu z rodowodem".. Niebieskie, krótkie futerko i dłuższa mordka jeszcze nie świadczą, że kotek jest rasy brytyjski krótkowłosy. A za parę miesięcy, jak nabywca pokocha takiego kotka, to cóż takiemu naciągaczowi kto zrobi?! Odpowiedź zawsze jest jedna. Przecież kot był bez rodowodu, za pół ceny! A czego można było oczekiwać od takiego taniego kociaka "brytyjskiego"?! Przecież prawdziwe brytyjczyki kosztują przynajmniej dwa razy więcej!.

Niestety, często o takich incydentach słyszę na wystawach czy pokazach kotów rasowych, gdzie wystawiam swoje brytyjczyki. Konfrontacja z rzeczywistością dla właściciela rzekomego brytyjczyka jest szokująca!

Sprawa "podróbek kocich" dotyczy wiele ras kocich a nie tylko brytyjczyków. Np. kociak ze skojarzenia persa z maine coon'em sprzedawany jest jako kot syberyjski bo właśnie takiej rasy kociaka nabywca szuka, a kociak, którego sprzedawca właśnie oferuje przypomina tę rasę. W innym przypadku ten sam kociak będzie np. trochę gorszym maine coon'em lub persem z dłuższym noskiem, bo nie wszystkie koty są przecież wystawowe itd.

Należy pamiętać, że nie tylko wygląd zewnętrzny świadczy o rasie kota /fenotyp/. Jest jeszcze charakter kota i jego cechy genetyczne /genotyp/. Przy celowych lub niekontrolowanych kryciach kotów różnych ras np. z kotami syjamskimi wyzwolić się może u takiego kotka kundelka duża agresja. Grozi to również przy kryciach z kotami domowymi, popularnie nazywanymi dachowcami, które bardzo często niosą gen kotów rasowych. Bierze się to stąd, że dokonywane są często krycia kotek dachowych, rzekomo dla ich zdrowia, różnymi kocurami rasowymi dostępnymi u znajomej czy sąsiadki albo u hodowcy łakomego na każdy choćby najmniejszy grosz otrzymany od zachwyconej właścicielki krytej kotki dachowej.

Nie dziwmy się więc, jeżeli kupiony np. na giełdzie "kotek brytyjski bez rodowodu za pół ceny!!" nagle zacznie wspinać się po firance na karnisz lub objawi agresję w okresie dojrzewania. Nie oczekujmy od niego, że nagle dostanie wspaniałej głowy i olbrzymich pucków a zielonkawe oczy w cudowny sposób zmienią się w bursztynowe. Ta piękna, okrągła głowa i szerokie policzki od razu powinny być widoczne u małego kotka brytyjskiego. A więc ani za rok, dwa lub nawet trzy nie zmieni się na lepsze głowa naszego pupila. Nie doczekamy się nigdy u naszego ukochanego kociego kundelku charakterystycznych cech kota brytyjskiego, co wcale nie wyklucza, że nasz ukochany "brytyjczyk" może być najwspanialszym kocim kundelkiem na świecie... ale brytyjczykiem to on nigdy nie będzie, a tym bardziej kotem rasowym.

A więc, jeżeli faktycznie chcemy mieć prawdziwego kota rasowego zastanówmy się najpierw czy kupując na giełdzie kota "rasowego bez rodowodu", pochodzącego z niewiadomego źródła i z często kaleką psychiką nie zrobimy błędu nie do naprawienia. Bowiem nie ma czegoś takiego jak KOT RASOWY BEZ RODOWODU. Każdy kot bez rodowodu jest niestety kocim kundelkiem i z tego musimy sobie zdać sprawę przed zakupem naprawdę rasowego kociaka .

Żródło: "Kocie Sprawy" nr 2, marzec 2003, Bogusława Czarnecka


Strona główna               Powrót do "Kupno kota"               Prawdy i mity o rodowodach               Brytyjczyk długowłosy
Projekt i prowadzenie strony: Dorota Szadurska